LM – Special 2


 

Ogłoszenie

[Vee Vivis]

 

Słuchałem, jak mój przyjaciel nabija się z Bara i Księżyca Wydziału Medycznego. Obok mnie siedział facet, który uśmiechał się do studenta medycyny. Strasznie mnie to frustrowało.

Odkąd pierwszy raz Kan wziął Bara za rękę i do mnie podszedł, nie mogłem oderwać od nich wzroku, widząc, jak się kochają. Gdy poszedł na szkolenie, bardzo otwarcie mówił o swoim związku, jakby bał się, że ktoś o nim nie wie. Wrzucał zdjęcia na Facebooka, aż inni czuli zazdrość. Obaj ciężko studiowaliśmy i mieliśmy chłopaków na tym samym roku, ale chyba nie mogło być między nami jeszcze większej różnicy…

W trakcie szkolenia Kan przyjechał aż do prowincji Rayong, żeby zobaczyć się z Barem, podczas gdy ja… piłem samotnie ze swoim seniorem. Bar dzwonił do mnie poskarżyć się, że jego chłopak zabrania mu pić, podczas gdy Mark mówił mi, żebym wyszedł, rozejrzał się po świecie i nie dzwonił do niego tak często. Kiedy Bar miał trzydniowy urlop, Kan złożył mu niespodziewaną wizytę, a Mark zaniedbywał mnie bez względu na to, jak dużo wolnego mieliśmy. Narzekałem, ale nie czułem się tym zdenerwowany. Moje życie bardzo różniło się od życia mojego przyjaciela.

 

– Aż tak się martwi? Martwi się, że ktoś mógłby nie wiedzieć, że ten student medycyny to jego chłopak? – przemówiła Pan, a ja podążyłem za jej wzrokiem.

Kan stał za swoim chłopakiem i władczo obejmował go za szyję. Przystojniak uśmiechnął się do nas, a ja w odpowiedzi zrobiłem zmęczoną minę.

– A nie powinien się martwić? Kan jest bardzo przystojny – wtrącił się Mark, który siedział obok mnie.

Podkreślam – po prostu siedział obok mnie. Choć jego ręce znajdowały się pod stołem, nie trzymał w nich moich jak w każdym serialu. Nie szturchał mnie też stopami ani kolanami jak kiedyś. Mogłem jedynie patrzeć na niego spod oka. Nie było mnie zaledwie chwilę, a on zdążył się już nauczyć pokazywać uśmiech.

– Dlaczego to mnie się czepiasz? – zapytał Bar, przyglądając mi się.

– Twój chłopak uśmiechem flirtuje z moim. – Moja odpowiedź sprawiła, że wszyscy przy stole spojrzeli na mnie.

– O czym ty mówisz? – zapytał Mark.

Nie mogłem oczekiwać, że będzie mnie kusił lub próbował mi coś wynagrodzić. Czy on w ogóle zdawał sobie sprawę, że mi z tym źle? Wątpiłem w to.

Myślałem, że między nami wszystko w porządku. Często do niego dzwoniłem i dużo rozmawialiśmy w trakcie szkolenia. Spotkaliśmy się w zeszłym tygodniu, tak jak Kan i Bar, ale po Marku zupełnie nie było widać, żeby za mną tęsknił.

Zacząłem się tym poważnie martwić, gdy obserwowałem parę moich przyjaciół. Słodko flirtowali, a Mark po prostu rozglądał się tu i tam, przyglądał się nowym juniorom, obserwował ptaki i drzewa, po prostu interesowało go wszystko poza mną.

– Mogę się na ciebie zezłościć? – zapytałem na tyle cicho, by przyciągnąć uwagę jedynie osoby siedzącej obok.

– Dlaczego? – Mark odwrócił się do mnie i spokojnie czekał na odpowiedź.

Westchnąłem cicho, unikając jego spojrzenia.

– Ignorujesz mnie.

– Ależ z ciebie dzieciak. – Pokręciwszy głową, lekko się uśmiechnął.

– Cóż, nie traktujesz mnie dobrze, odkąd wróciłem.

– Co masz przez to na myśli, P’Vee?

Zmarszczyłem brwi, szukając słów, by opisać swoje uczucia. To musiała być prawda, gdy mówili, że zakochując się, stajesz się młodszy.

– Zachowujesz się, jakbyś za mną nie tęsknił… – Opuściłem głowę, spojrzałem na własną dłoń i powiedziałem cicho: – Spójrz, jacy słodcy są Kan i Bar.

– Dlaczego musisz nas do nich porównywać? Zaniedbuję cię, bo skupiam uwagę na juniorach, którzy się na ciebie gapią!

– Co?

– Te dzieciaki patrzą na ciebie tak jak na Kana! – skomentował chrapliwym, podenerwowanym głosem, na co uśmiechnąłem się i położyłem dłoń na jego jedwabistych włosach, delikatnie je mierzwiąc. Odwrócił się i spojrzał na mnie karcąco, co natychmiast skłoniło mnie do zabrania ręki.

– Dupki! Dlaczego kazaliście mi przyjść tak wcześnie? Po lewej mam Vee i Marka, a po prawej Kana z Barem. Do cholery, co chcieliście, żebym zobaczyła? Powiedzcie mi! – Lily warknęła na nas i zrobiła niezadowoloną minę.

– Nie widziałaś ich wcześniej razem? Przecież to trwa już od roku – skontrował Pond.

– Wkurzające! Różowe kolorki i słodkie minki dookoła mnie, a ja nikogo nie mam! – kontynuowała tyradę dziewczyna.

Zaczęli rozmawiać o studentach pierwszego roku, co sprawiło, że ja również rozejrzałem się dookoła. Szczerze mówiąc, w tych nowych mundurkach wyglądali całkiem uroczo, ale bez względu na to i tak czułem, że nie mieli szans z Markiem Zwłaszcza teraz, gdy był uroczy jak zawsze.

– Śmiało, gap się. Mam nadzieję, że wypadną ci oczy. – Zachichotałem, słysząc dobiegający z boku komentarz.

W przeciwieństwie do tego, jak zachowywał się Bar, gdy bywał zazdrosny o Tossakana, Mark nie pokazywał, co myśli. Mój facet mówił cicho, tak żebyśmy tylko my dwaj to słyszeli. Nie obwieszczał wszystkiego światu jak tamta para i lubiłem go za to. Nie sprawiał, że czułem się niekomfortowo.

– Tylko patrzę – szepnąłem mu do ucha. Zmarszczył brwi, po czym zaczął udawać zainteresowanie rozmową toczącą się w grupie.

– Nie masz zajęć, Kan? – zapytałem studenta medycyny.

– Miałem, ale przyjechałem odprowadzić P’Bara.

– Tam, skąd pochodzę, pożegnanie z kimś oznacza wspólne przejście kawałka drogi, a następnie pomachanie mu i pójście w swoją stronę. A wy owijacie wokół siebie ramiona jak małpy. Czy to naprawdę nazywa się pożegnaniem? – szydziła z nich Lily.

– Tam, skąd ja pochodzę, jest właśnie tak – odpowiedział jej Bar bez zawahania.

Pożegnanie zajęło im wieki, zanim przyszły lekarz w końcu odszedł, mówiąc mu, żeby skupił się na nauce i że przyjdzie po niego wieczorem. Mój przyjaciel przytakiwał i kazał swojemu chłopakowi się zachowywać i nie być niegrzecznym.

O rany, czy to mogło być jeszcze bardziej tandetne?

Kla wyciągnął rękę, by dać klapsa swojemu przystojnemu przyjacielowi za to, że przyprawia innych o mdłości. Gdyby Bar siedział bliżej mnie, prawdopodobnie już dostałby kopniaka.

– Ale z ciebie gaduła, Bar. To prawda, kiedy mówią, że stajesz się jak dziecko, gdy zaczynasz chodzić na randki – zaczepił go Nuea.

– Wystarczy zapytać Vee. Stałeś się bardziej dziecinny? – odgryzł się Bar.

Roześmiałem się, mając ochotę wspomnieć, że stałem się superdziecinny, mimo że Mark i ja oficjalnie nie byliśmy parą.

– Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie mam chłopaka.

Wciąż nie mieliśmy tego głupiego oficjalnego statusu i nie było to konieczne. Tak długo, jak byłem dla niego ważny, a on był cholernie ważny dla mnie, to wystarczało. Nasz związek to była sprawa między nami dwoma. Sprawa, w której dwoje ludzi tworzyło nierozerwalną więź.

– A kto siedzi obok ciebie? Jakiś porzucony dzieciak, którego zgarnąłeś z ulicy? – zażartował Kla i spojrzał na Marka, który wzruszył ramionami, a ja uśmiechnąłem się złośliwie i spojrzałem na zegarek.

– Hej, porzucone dziecko, chcesz, żeby tatuś odprowadził cię do klasy? – wyszeptałem.

– P’Vee! – Spojrzał na mnie oburzony.

Zachichotałem cicho, ignorując przyjaciół, a nawet spojrzenie studenta medycyny, który patrzył w moją stronę. Szturchnąłem delikatnie dłoń Marka i wyszliśmy.

Nie powiedziałem nic przyjaciołom, po prostu odszedłem po cichu, ponieważ nadal byli skupieni na temacie Kana i Bara. Trzymałem Marka za nadgarstek i szedłem do jego sali. Odkąd zaczęliśmy się spotykać, zawsze go odprowadzałem. Mimo że już wtedy korzystał ze swojego luksusowego samochodu, to przeważnie i tak jeździł ze mną na motocyklu, bo jego auto przyciągało zbyt wiele uwagi.

– Nie masz dziś dużo zajęć, prawda?

Puściłem jego rękę, by pozdrowić innych juniorów.

– A ty? – odpowiedział pytaniem Mark.

– Niewiele. Tylko poranne zajęcia. Po południu jestem wolny.

Na czwartym roku mój plan zajęć był już luźniejszy, ale nadrabiałem za to trudnościami w moim planie życiowym.

– Co w takim razie zamierzasz, P’Vee?

Spojrzałem na niego zdziwiony, ponieważ zazwyczaj nie zadawał takich pytań, a jedynie mi przytakiwał.

– Dlaczego pytasz?

– A nie mogę?

– Cóż, zwykle nie pytasz. – Na chwilę usiadłem na pustym miejscu obok niego.

Mark patrzył na mnie i cicho westchnął.

– Jesteś o mnie zazdrosny? – zapytałem i położyłem głowę na biurku.

– Tak.

Słysząc to, uśmiechnąłem się szeroko i wyciągnąłem rękę, by szturchnąć Marka w ramię. Zrobiwszy to, popatrzyłem na jego twarz, nic nie mówiąc.

Wokół nas nie było wielu osób, ale to nie znaczyło, że nikt nie zwracał na nas uwagi. Niektórzy patrzyli w naszą stronę, ale to nie wywoływało mojej irytacji. Ktoś zrobił nam zdjęcie telefonem, ale nie byłem tym urażony. W końcu to byli koledzy i koleżanki z grupy Marka. Poza tym nie zaszkodzi, jeśli rozpowszechnią zdjęcie, na którym odprowadzam go do klasy pierwszego dnia zajęć.

Mark i ja nie byliśmy jakąś tandetną parą. To prawda, że mój chłopak lubił, gdy byłem słodki i czuły, ale wydawało mi się, że martwiło go to, iż byłem w pewien sposób osobą publiczną, więc na zewnątrz nie wyrażaliśmy naszej miłości tak jak Kan i Bar.

– Co robisz po południu? – zapytał ponownie Mark.

– Popatrzę na chłopaków.

– Zachowujesz się dziś jak cwaniak – zażartował, co mnie rozśmieszyło.

– Zostałem poproszony o pomoc w rekrutacji uczestników konkursu na Księżyca i Gwiazdę. Wstępnie wybrali kandydatów i dziś mi ich przedstawią.

– Dlaczego to ty wciąż musisz to robić? Po prostu przekaż to komuś – marudził Mark.

– Co się z tobą dzieje? Nagle jesteś o mnie taki zazdrosny? Co mam im powiedzieć? Że żona nie pozwala mi uczestniczyć w sesji rekrutacyjnej? – zapytałem bez złości.

– Po prostu się martwię. Lubisz piękne rzeczy, więc możesz zakochać się w jakimś świeżaku – odpowiedział, na co ja się roześmiałem.

– Kiedyś lubiłem takie rzeczy, ale teraz całe moje serce należy do ciebie.

– Idź i załóż z Kanem klub głupich gagów – rzucił ripostą Mark, znów zmuszając mnie do uśmiechu.

– Zadzwonię wieczorem – powiedziałem, podnosząc się z krzesła.

– Dobrze.

Uniosłem rękę, by potargać mu włosy, po czym wyszedłem.

 

Moje poranne zajęcia nie różniły się od innych. Wszedł wykładowca, przedstawił program zajęć, a my go przedyskutowaliśmy. Potem był czas wolny. Bawiłem się telefonem, siedząc obok Yeewy. Wyglądało na to, że Mark wciąż był na zajęciach, ponieważ nie odpisał na moją wiadomość.

– Hej, przystojniaku!

Odwróciłem się w stronę przyjaciółki, która mnie zawołała. Wskazała na telefon, więc również na niego spojrzałem.

 

Dew Dely

2 godz.

Początek semestru jest jak początek ich związku.

Tak więc oficjalnie rozpoczęła się miłość między przystojnym P’Vee i Markiem, gorącym juniorem, za którym uganiał się od wielu miesięcy. Tym razem odprowadził go do sali. To zwykła sala – więc dlaczego są tak zakochani?

#NieOpuszczęTakichZajęć #InżynieriaSłodkaJakCukier

961 polubień 411 komentarzy 48 udostępnień

 

Postowi Dew towarzyszyło zdjęcie, na którym targam włosy Marka, podczas gdy on patrzy na mnie dość nieśmiało. Było takie dobre, że chciałbym zatrudnić osobę, która je zrobiła, by zorganizowała nam sesję zdjęciową. Bez słowa oddałem telefon Yeewie i wyjąłem swój, by zapisać na nim zdjęcie.

 

Więc Sosae: Para inżynierów – to już oficjalne?

Chłodzenie w dół: Uroczyyyy

Lotos kwitnie w dużym stawie: P’Vee jest taki przystojnyyy

Fha Farada: Więc są teraz parą?

Ty twenty: Widziałem ich ramię w ramię już od jakiegoś czasu. Nic dziwnego, że zrobili to oficjalnie. Masa Mark

Pan padora: A ostatnio mówili, że są seniorem i juniorem

U unun: Senior… juniorrrr…

Noppa Gao: Wowwww taka urocza para senior – junior

 

– Nie odpowiesz? – dopytywała Yeewa, widząc, że przewijam komentarze.

– Mój chłopak nie lubi za bardzo rzucać się w oczy.

– Nie będzie narzekał z tego powodu? – Nuea odwrócił się do mnie.

– Nie wiem. Przecież ostatnio Dew w ogóle o mnie nie pisała.

Odkąd ją zbeształem, nie wrzuciła żadnej informacji o mnie aż do teraz.

– Na jego miejscu bym się martwił. Dostał wtedy prawdziwy opieprz od twojego fanklubu – wspomniał Kla.

– Gdybym to był ja, po prostu wyraźnie bym to ogłosił. Może Mark tego nie zrobił, bo Vee nie wyraził się jasno? – wtrącił Bar.

– A ktoś mógłby być bardziej oczywisty niż twój chłopak? – Kla zamierzał szydzić z Bara, ale ten tylko uniósł brwi i skwitował:

– Nie twój interes.

Przestałem zwracać na nich uwagę, gdy mój telefon zawibrował. Mark napisał mi przez Line, że skończył zajęcia. Uśmiechnąłem się lekko i odpisałem, że mój wykładowca też właśnie kończy.

– Jak będziesz się tak uśmiechał… – Bar popatrzył na mnie podejrzliwie.

– Twój lekarz się nie odzywa? – zapytałem go, więc odwrócił się, by posłuchać wykładowcy.

 

Poprosiłem Marka, żeby przyszedł na rekrutację kandydatów i na mnie poczekał. Na początku trochę marudził, ale w końcu udało mi się go namówić. Miałem pomagać przy wyborach wraz z jego przyjacielem Fuse’em, więc zgodził się mi towarzyszyć. To był pierwszy raz, kiedy miałem iść z nim gdzieś na kampus jako ktoś więcej niż jego senior. Chociaż moi przyjaciele tak myśleli, w głębi duszy zdawałem sobie sprawę, podobnie jak Mark, że nasza relacja wykracza daleko poza te granice.

Po zajęciach poszliśmy do stołówki. Powiedziałem Markowi, żeby się tam ze mną spotkał, ale wciąż nigdzie nie było go widać. Mogłem tylko spokojnie jeść, patrząc na talerz ryżu stojący obok mnie.

– To dla Marka? – zapytał Nuea.

– Tak. Mówił, że skończył jakiś czas temu, więc nie wiem, dlaczego jeszcze go tu nie ma.

– Jesteśmy. Jesteśmy tutaj… – Głos Kamphana rozbrzmiał z oddali.

Przywitali się, rozglądając się za miejscami do siedzenia. Spojrzałem na Marka i wskazałem talerz, więc podszedł do mnie i usiadł.

– Wystygło – powiedziałem z lekką pretensją.

– Czekałem, aż Fuse skończy grać.

– Ach, przepraszam. Nie sądziłem, że jesteście nierozłączni. Myślałem, że tylko P’Bar jest tak przywiązany do swojego chłopaka. – Fuse, wtrącając się do rozmowy, zrobił to tak głośno, że wiele osób spojrzało w naszą stronę.

Twarz mojego chłopaka zaczerwieniła się, ale nic nie powiedział.

– Zdecydowanie jestem osobą, którą można określić jako bardzo przywiązaną do swojego chłopaka, ale nie sądzę, żeby ta para taka była – dodał Bar i uśmiechnął się do mnie z wyższością.

– Nie para, tylko senior i junior – podsumowała Yeewa. – To sprawa między nimi.

– Myślę, że naprawdę powinieneś obwieścić światu, że masz żonę – zasugerował mi Kla i rozejrzał się.

Wiele osób na nas patrzyło i słychać było komentarze. Nie wiedziałem dokładnie, o czym mówią, ale sądząc po spojrzeniach i gestach, byłem pewien, że chodzi o mnie i Marka. To wydawało się oczywiste, że wiele osób o nas wiedziało, ale nie mieli pewności, ponieważ ja przecież nigdy wcześniej nie umawiałem się z facetem. Ale skoro często chodziłem z Markiem tu i tam, to powinni już zdawać sobie z tego sprawę.

– Dew ma nienaganne wyczucie czasu – wspomniała Pan, a jej oczy wciąż były utkwione w telefonie.

– Co zrobiła P’Dew? – zapytał mnie Mark.

– Cóż… Napisała o nas – odpowiedziałem i pokazałem mu zdjęcie, które niedawno zapisałem w telefonie.

Mark uniósł lekko brwi, po czym wszedł na Facebooka, by przeczytać post. Zamilkł na chwilę, a przyjaciele wciąż sobie z nas żartowali.

– Uhm. – Tym jednym dźwiękiem Mark skomentował sytuację, odkładając telefon.

– Nie masz nic przeciwko? – Uniosłem brwi.

– Nie ma w tym przecież nic złego – odpowiedział nieśmiało i wrócił do jedzenia.

Wydałem z siebie lekki chichot, ukradkiem szturchając go w głowę z czułością. Gdybyśmy byli sami, pewnie już bym się pochylił, by ugryźć go w wargę. Jego odpowiedź była tak urocza, że chciałbym słuchać jej w kółko.

– Mój przyjaciel każe nam ujawnić nasz status na Facebooku – kontynuowałem rozmowę, nie zwracając na nikogo uwagi ani nie przejmując się tym, czy nas podsłuchują.

– No i?

– Nie miałbyś nic przeciwko temu?

Zadałem mu to pytanie, ponieważ tak naprawdę nigdy go o to nie poprosiłem. Dopóki odwzajemnialiśmy swoje uczucia, a nasze serca były zgodne, byłem zadowolony. Ostatnio jednak zacząłem czuć się trochę nieswojo z tym brakiem oficjalnej deklaracji, więc nie widziałem nic złego w publicznym ogłoszeniu naszego związku. Byłoby nawet dobrze, gdyby inni wiedzieli, że Mark jest już zajęty, a jego chłopak bardzo przystojny, więc nie będą go zaczepiać.

To nie tak, że się o to martwiłem. Przecież wiedziałem, że darzymy się uczuciem, ale on wciąż poznawał nowych ludzi, a ja coraz mocniej się w nim zakochiwałem. Chciałem mieć jakiś stopień pewności lub jakąś gwarancję naszego statusu.

– P’Vee… Jesteśmy od dawna członkiniami twojego fanklubu. Możemy prosić o zdjęcie z tobą? – Kilka świeżo upieczonych studentek podeszło, by się ze mną przywitać.

Wszyscy przy stole patrzyli na mnie, uśmiechając się, a ja spojrzałem na Marka, który westchnął, zanim zjadł kolejny kęs.

– Tak. – Uśmiechnąłem się do juniorek i zrobiłem sobie z nimi zdjęcie.

Zgodziłem się, ponieważ Mark nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń. Mógł być zły lub trochę zdenerwowany, ale rozumiał sytuację.

– P’Vee… Uhm… Spotykasz się z kimś w tej chwili? Chodzi o to, że… Widziałam, że P’Ploy zaktualizowała swój status związku, a ty wciąż jesteś singlem.

Znieruchomiałem, słysząc to pytanie, a moi przyjaciele zamilkli, patrząc na mnie i na Marka.

– Mam kogoś, z kim się spotykam, ale nie zaktualizowałem swojego statusu. Jeszcze… – odpowiedziałem im z uśmiechem po chwili milczenia.

– Naprawdę? Mówisz prawdę, tak? Naprawdę lubimy, gdy jesteś zakochany! Było super, zwłaszcza gdy byłeś z P’Ploy. Szkoda, że zerwaliście – dodała druga studentka.

Nie wiedziałem, co powiedzieć. W jej słowach nie było nic złego. Moi fani lubili ten okres, więc o tym mówili. Nie było więc nic dziwnego, że kontynuowała:

– Powinieneś się pospieszyć i ogłosić związek z nową osobą. Upewnij się tylko, że jest jeszcze słodsza niż poprzednia – podsumowała i wręczyła mi jasnoniebieskie pudełko z prezentem, które przyjąłem z uśmiechem.

– Dziękuję.

– To my już pójdziemy, P’Vee. Smacznego.

Wciąż z uśmiechem kiwałem głową, choć myślałem sobie: „Przychodzicie i zrzucacie taką bombę, a potem oczekujecie, że tak po prostu będę się cieszył posiłkiem?”.

– Hej, dziewczyny! – zawołał do nich Mark. Patrzyłem zdziwiony, gdy do niego podeszły.

– Tak?

– Patrzcie! – Mark podał im swój telefon. A dwie dziewczyny, które zapytały wcześniej o mój status związku, gapiły się na mnie z otwartymi ustami.

– W-więc… F-facet o imieniu Masa to… – zaczęła, jąkając się, jedna z nich i pokazała mi, co wyświetla się na ekranie. Spojrzałem i uśmiechnąłem się szeroko. Poczułem, że cały świat wybuchł feerią barw. To było takie cudowne uczucie!

– To mój chłopak – odpowiedziałem.

– WOOOW! Widzisz?! Mówiłam ci, że to prawda! – krzyczały do siebie.

– P’Vee…

– Mój chłopak ma na imię Mark.

Kontynuowały swoje wrzaski jeszcze przez chwilę, zanim przeprosiły. Spojrzałem na Marka, który siedział spokojnie, z miną niewyrażającą emocji – tak, jakby nic się nie stało.

– To nie jest drobiazg – stwierdził Nuea i podał mi swój telefon.

 

Masa Mark

5 minut

W związku z Vee Vivis

46 polubień 6 komentarzy

 

Uśmiechnąłem się tak szeroko, że szerzej już się nie dało. Był to uśmiech czystej radości. Poczułem się jeszcze szczęśliwszy, gdy spojrzałem na to, co widniało na ekranie mojego telefonu.

 

Vee Vivis

5 minut

W związku z Masa Mark

56 polubień 17 komentarzy

 

– Daj na chwilę. – Wyciągnąłem rękę do Marka, który popatrzył na mnie zdezorientowany, po czym oddał mi swój telefon. Położyłem smartfon Nuei i swój na stole, a potem użyłem telefonu Marka, żeby zrobić im zdjęcie i wysłać je do siebie. Następnie wrzuciłem je na Facebooka, tak by każdy zobaczył ekrany, które przed chwilą pokazywały nasz status.

 

Masa Mark

Vee Vivis

Teraz

Właściwie to jesteśmy z Masą parą już od dłuższego czasu

6 polubień 2 komentarze

 

– Tak się boisz, że świat się nie dowie, co? – zapytała Pan.

Moi przyjaciele zwrócili uwagę na Pan, która komentowała moje zdjęcie.

– Ma okazję, więc musi ją wykorzystać – odpowiedział Nuea.

– Nie jesteś zazdrosny? – zapytał go Kla.

– Cholernie jestem. Chciałbym to jakoś skomentować, ale on wciąż ma mój telefon – powiedział i wskazał na stół.

– W takim razie go zabierz – powiedziałem i podałem mu leżący tam wcześniej smartfon.

– Ostatnio niczego się nie boisz, co, Vee?

– Czego mam się obawiać? Mam chłopaka, który mi pomoże. Jest tutaj. – Mówiąc to, owinąłem rękę wokół ramienia Marka.

– Och…

– Spadam.

– Nie gadam z wami.

– To Mark jest przyczyną tego wszystkiego – wyrzucił z siebie Kamphan.

– Nic na to nie poradzisz. W końcu coś go ruszyło. – Yeewa spojrzała na Marka.

– Mam wielu znajomych i akurat ten tak bardzo się wkurzył, gdy przypadkowe dziewczyny przyszły zapytać o byłą P’Vee, że musiał zaktualizować swój status. – Fuse złośliwie podkręcał swojego przyjaciela.

Mark spojrzał na niego, nie odtrącił mojej ręki i przez chwilę nic nie mówił. A zaraz potem przysunął się bliżej mnie, po czym odpowiedział spokojnym głosem:

– W końcu to mój chłopak…

Jedno proste zdanie. Nie było w nim słodyczy ani żadnych dodatkowych uroczych słów, by brzmiało przyjemniej. Ale sprawiło, że moje serce oszalało.



Tłumaczenie: Baka 

Korekta: paszyma & Juli.Ann

    


 Poprzedni  👈              👉 Następny

Komentarze

  1. Czekam jak na szpilkach na kolejny rozdział 🫣

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty