SE [TOM 5 ] – Rozdział 23.3



Błąd składni


    Jaeyoung nie odpowiedział, a jedynie spojrzał na brata zimnym, ostrym wzrokiem. Natomiast Jaehong – podjąwszy wyzwanie – z prowokującym uśmiechem rzucił:

    – Dlaczego tak go ukrywasz? Nie przeszkadza mi, jeśli się mną zainteresuje.

    – …

    – Nie miałbym nic przeciwko temu, żebyśmy byli we trójkę.

    Jaeyoung wykrzywił usta w uśmiechu, ale jego oczy pozostały chłodne. Z westchnieniem powoli i wyraźnie wycedził:

    – Znosiłem cię, bo jesteś moją rodziną, Jaehong. Drugi raz tego nie powtórzę.

    – A gdybym nie był twoją rodziną?

    – Wtedy nagłówki w gazetach brzmiałyby: „Znany menedżer funduszy napastował seksualnie narzeczonego swojego brata i trafił do szpitala, zanim został zamordowany”.

    – …

    – Brzmi jak dobry materiał na program telewizyjny, co?

    Jaeyoung wyglądał jak szaleniec. Jego brat odchylił się lekko na krześle, podczas gdy tamten wciąż wbijał w niego ostre spojrzenie.

    – I tak już jestem zmęczony, a przez ciebie na dodatek boli mnie głowa. Po cholerę tu przyleciałeś?

    Jaehong postanowił przestać owijać w bawełnę.

    – Zerwij z nim.

    Jaeyoung spojrzał na niego z niedowierzaniem, a brat – odwzajemniwszy spojrzenie – poważnym tonem dodał:

    – Wycofaj się, zanim będzie za późno, Jang Jaeyoung.

    – Co?

    – Nie bierz ślubu.

    – Dlaczego?

    Jaeyoung wyglądał na zaskoczonego, a nawet oszołomionego, podczas gdy Jaehong cynicznie mu się przyglądał.

    – Zawsze powtarzałeś, że małżeństwo to kajdany. Nie rozumiem, dlaczego nagle zmieniłeś zdanie. Myślisz, że dobrze jest mieć taką relację? Wziąć ślub jak wszyscy inni?

    – …

    – Idioto, wilk nie zmieni się w psa tylko dlatego, że ktoś założy mu smycz. Naprawdę sądzisz, że facet, który zawsze był wolny jak ptak, może ot tak zrezygnować z życia singla? Przestań się wygłupiać i wróć do swojego dawnego ja.

    Jaeyoung słuchał z poważną miną, ale pod koniec wypowiedzi brata nagle wybuchnął śmiechem. Tym razem nie był to głośny, swobodny śmiech, lecz raczej coś pomiędzy rozbawieniem a ironią.

    – Serio myślisz, że jestem tobą?

    – Co masz na myśli?

    – Nie prowadzę życia singla, niezależnie od tego, czy wezmę ślub, czy nie.

    – …

    – Nie rozumiesz? Już od siedmiu lat mam na szyi smycz.

    – Więc teraz tak po prostu się poddajesz.

    – Mam tatuaż. Chcesz zobaczyć?

    – Nie, dzięki.

    – Spójrz, jest ładny.

    – Wystarczy.

    Jaeyoung ewidentnie się z nim droczył, chcąc mu zademonstrować tatuaż z inicjałami swojego partnera. Oparłszy się wygodnie o krzesło, dyrektor artystyczny włożył do ust papierosa elektronicznego.

    – Tak czy inaczej… Mimo że nieźle mnie wkurzasz… To miło, że zjawiłeś się tu, bo martwiłeś się o moje szczęście. Uznam to za gratulacje.

    – Chyba przyleciałem na darmo.

    – Jeśli za pięć minut spadnie bomba nuklearna, każdy może pełnić funkcję urzędnika i udzielić ślubu na miejscu. Przydasz się. – Rozmówca odwrócił głowę z obojętną miną, a Jaehong na moment całkowicie stracił mowę.

    Jaeyoung nigdy przecież nie mówił, że chce wziąć ślub. Wydawało się raczej, że to jego partner tak bardzo na to naciskał, a brat nie miał ochoty się z nim kłócić i po prostu się poddał. Nie był to obraz, który spodobałby się Jaehongowi.

    – Nigdy się nie zastanawiałeś, dlaczego on tak bardzo chce ślubu?

    – Taki ma charakter.

    – A nie myślałeś, że może cię po prostu wykorzystuje?

    – Wykorzystuje?

    – Na przykład finansowo.

    Jaeyoung prychnął. Najwidoczniej nigdy wcześniej nawet nie przyszło mu to do głowy. Podrapawszy się małym palcem po uchu, znudzonym tonem odparł:

    – On ma dużo pieniędzy. Powinieneś zobaczyć oszczędności, które odłożył na ślub – wymamrotał z szerokim ziewnięciem.

    Małżeństwo to rodzaj transakcji, a zaufanie do drugiej osoby bez żadnej ostrożności było zakazane. Jaehong pamiętał swojego brata jako kogoś, kto zawsze był świadomy sytuacji i wiedział, jak dbać o własne interesy. Może zmienił się już dawno temu, ale widywali się zbyt rzadko, by on mógł to zauważyć. Jaehong patrzył na niego z politowaniem. Najchętniej po prostu wróciłby do Londynu, ale powstrzymywało go poczucie obowiązku.

    – A co, jeśli ci powiem, że jestem pewien, że uda mi się was rozdzielić?

    – Tobie?

    Jaehonga zabolało, jak bezczelnie Jaeyoung zignorował jego umiejętności. Ludzie często zaczynali spotykać się z kimś, kogo znali z uczelni, ale równie łatwo mogli się rozejść, gdy na horyzoncie pojawiała się nowa osoba.

    Miłość? Miłość była jedynie złudzeniem, które mogło się rozpaść przy najmniejszym wstrząsie.

    – Usiądź i patrz. Ja się tym zajmę.

    Uroczy chłopak, którego znał Jaehong, został oswojony i zmieniony w potulnego mężczyznę, który z łatwością machał ogonem. Jaeyoung miał w sobie ślepą wiarę w tego mężczyznę. Zdaniem Jaehonga zupełnie bez powodu. Był więc pewien, że zdoła wytrącić go z tej iluzji.

    – A ty… trzymaj się z daleka, kiedy będziemy rozmawiać.

    – Co? Myślisz, że uda ci się coś zdziałać?

    Jaeyoung nie wyglądał na szczególnie przejętego, wręcz przeciwnie – wydawał się zrelaksowany.

    Jaehong miał na swoim koncie kilka związków rozbitych przez zdradę, a jego umiejętności manipulowania relacjami były niezrównane. W rzeczywistości był do tego zadania wręcz idealną osobą. Nie tylko nie miał żadnego doświadczenia w dłuższych związkach, ale jego lista przygód na jedną noc była nieskończona. Tymczasowe zauroczenie i noc pełna emocji – to było jego pole działania.

    Siedem lat związku.

    W tym czasie każdy normalny człowiek zaczynał odczuwać znudzenie i rutynę. Jaehong doszedł do szybkiego wniosku: ten cały ukochany Jaeyounga to po prostu kolejny przykład klasycznego inżyniera po prestiżowej koreańskiej uczelni, który przez lata żył w schemacie, aż w końcu popadł w nadmierną pewność siebie.

    Czy jego brat nadal będzie tak spokojny, gdy zobaczy, jak zdradza go partner?

    Zachowujący dotąd ciszę Jaeyoung nagle spojrzał bratu prosto w oczy.

    – Mylisz się, Jang Jaehong.

    – Co?

    – Nie ukrywałem Sangwoo dlatego, że bałem się, że się w nim zakochasz.

    Jaeyoung miał wrażenie, jakby brat właśnie czytał mu w myślach, bo przyjrzawszy mu się przez chwilę, dodał:

    – Nie podoba mi się sposób, w jaki patrzysz na ludzi. Gdy tylko pojawiasz się w pobliżu, od razu widzę, co masz na myśli. Trzymam cię na dystans, bo wiem, że sprawisz, że poczuję się obrzydliwie...

    – …

    – Ale jak się nad tym zastanowić, może lepiej będzie, jeśli zrobię to teraz, zamiast czekać do ceremonii. Ile czasu potrzebujesz?

    – Co?

    – Umówię was na spotkanie, rób, co chcesz.

    To była dość nieoczekiwana propozycja.

    – Mówisz poważnie?

    Jaeyoung kiwnął głową z całkowicie neutralnym wyrazem twarzy. Nie wyglądał, jakby żartował. Jeśli jego długi związek miał się zakończyć katastrofą, to nie będzie wina jego bliźniaka.

    Jaehong natychmiast wykorzystał szansę.

    – Do północy dzisiejszego dnia.

    – Wstydu nie masz!

    – …

    – Nie widziałem go od tygodnia, a ty chcesz go mieć niemal na całą noc?

    Jaeyoung ziewnął, po czym dodał:

    – Dam ci dwie godziny. Rób, co chcesz.

    – Dwie… godziny? I to ma wystarczyć?

    – Jeśli ci nie pasuje, to trudno. – Po tych słowach dyrektor artystyczny wstał z krzesła.

    Jaehong chwycił brata za ramię i zmusił go, by znów usiadł. Miał skusić mężczyznę, który od siedmiu lat jest w stałym związku, w ciągu dwóch godzin? To mogło nie być łatwe, ale jeśli uda mu się zburzyć niezachwianą pewność siebie Jaeyounga w stosunku do jego partnera, warto było spróbować.

    – Zgoda.

    – Są warunki – padła natychmiastowa odpowiedź Jaeyounga.

    – Co?

    – Zero kontaktu fizycznego. Nie możesz się do niego zbliżyć na mniej niż 50 cm.

    Było to nieco zaskakujące, ale do zaakceptowania. Jeśli nie można podejść, można sprawić, że druga osoba sama się zbliży.

    – Nie możesz używać komputera ani naprawiać żadnych urządzeń mechanicznych.

    To brzmiało dziwnie, ale Jaehong zrozumiał sens tych ograniczeń.

    – Nie zaproponujesz mu alkoholu i nie zmusisz go do niczego, czego Choo Sangwoo odmówi.

    – Mówiłeś, że mogę robić, co chcę, a teraz stawiasz warunki?

    – Jeśli złamiesz choć jeden z nich, zabiję cię gołymi rękami. Jasne?

    – Dobrze.

    – I jeszcze jedno…

    – Tak?

    – Nie lekceważ go tylko dlatego, że wygląda uroczo. To były sierżant armii i mistrz sztuk walki. Poza tym bardzo szybko biega.

    – …

    Jaeyoung sięgnął po telefon, na którego ekranie pojawiło się znajome zdjęcie z plaży, po czym otworzył listę połączeń i wybrał ostatni numer. Dzwonek był na tyle głośny, że Jaehong mógł usłyszeć sygnał. Nie miał w zwyczaju podsłuchiwać rozmów telefonicznych, ale tym razem nie zamierzał przepuścić okazji.

    Po trzech sygnałach rozmówca odebrał.

    – Halo.

    Brzmiał jak ktoś lekko zirytowany. Ale jeśli to była jego normalna intonacja, to Jaeyoung wydawał się do tego przyzwyczajony.

    – Sangwoo, muszę na chwilę pójść do pracy, coś mi nagle wyskoczyło.

    – Co się stało?

    – Chyba przejmę projekt Glenna na prośbę klienta. Zanim wyjadę na urlop, chcą mi przekazać materiały i zorganizować spotkanie wyjaśniające.

    Przez chwilę panowała cisza. Jaehong przyłożył filiżankę do ust, udając obojętność, ale w rzeczywistości był w pełni skupiony na rozmowie.

    – Nie próbujesz chyba wymknąć się na jakąś tajną eskapadę, a mi zostawić pakowanie walizek? Jestem chyba przewrażliwiony, co?

    – Inaczej mówiąc, masz bujną wyobraźnię – powiedział spokojnie Jaeyoung, poprawiając telefon.

    – Sangwoo, znasz mojego brata, Jang Jaehonga.

    – Mhm. Co on znowu wymyślił?

    – Nie wiem, ale właśnie słucha naszej rozmowy.

    – …

    – Jest tu na wakacjach.

    – Mówiłeś wcześniej, że spotykasz się z Erikiem.

    – Trudno w to uwierzyć, ale obaj niejako tu są.

    – A to dopiero zbieg okoliczności.

    – Uhm… Muszę iść do pracy, więc możesz mu pokazać okolicę?

    – Serio? Mam się z nim spotkać?

    Jaeyoung lekko zmarszczył brwi. Najwyraźniej Sangwoo również od dawna naciskał, żeby poznać Jaehonga.

    Z zaciśniętymi zębami Jaeyoung wydusił:

    – No dobra. Jest moim bratem, więc to tak, jakby był twoją rodziną.

    – Więc dlaczego dopiero teraz zgadzasz się mi go przedstawić?

    – Bo mam na to ochotę.

    – W porządku. Kiedy mam się zjawić?

    Jaeyoung westchnął z niezadowoleniem.

    – Teraz.

    – Jak mam teraz przyjechać? Ile mam czasu na przygotowanie?

    – A na co ty się chcesz przygotować? Makijaż będziesz robić czy co?

    – Muszę opracować trasę wycieczki.

    Jaeyoung wyglądał, jakby powoli tracił cierpliwość, ale w końcu jego mina złagodniała.

    – Kochanie, jesteś zbyt skrupulatny. Po prostu pokaż mu okolicę.

    – Nie jestem pewien, czy trasa dla mieszkańców spełni oczekiwania zagranicznych turystów.

    – Przecież znasz trasę, którą pokazywałeś swoim rodzicom i siostrze.

    – To było dla grupy pięciu osób, w tym niemowlaka…

    – Kochanie.

    – Co?

    – Jang Jaehong sam się tym zajmie. Po prostu przyjdź.

    – …

    – I nie zmieniaj ubrania ani nie poprawiaj fryzury.

– Wyślij mi lokalizację.

    Na tym połączenie się urwało, a ta krótka rozmowa pozostawiła Jaehonga w lekkiej konsternacji. Nadal nie mógł pozbyć się wrażenia, że coś w niej nie pasowało.

 

***

 

    – Jesteś taki ciekawski, powiedz mu „cześć”.

    – Cześć, Jaehong. Miło cię poznać.

    Mówił po koreańsku.

    – Myślisz, że nie znam koreańskiego?

    Najwyraźniej Jaeyoung musiał mu coś powiedzieć, skoro w Sangwoo zalęgły się takie wątpliwości. A więc to był mężczyzna, którego Jaeyoung nigdy nie chciał mu przedstawić. Bez żadnych oznak wahania Jaehong płynnie odpowiedział:

    – Dużo o tobie słyszałem, Choo Sangwoo. Jestem Jang Jaehong.

    Mężczyzna kiwnął głową i spojrzał na Jaeyounga, który wyraźnie powstrzymywał śmiech, jakby cała sytuacja była dla niego niezwykle zabawna. Otworzywszy portfel, wyjął wizytówkę i uprzejmie wręczył ją Sangwoo, który sięgnął po swoją.


Starszy inżynier oprogramowania

Sangwoo Choo

 



Tłumaczenie: Juli.Ann

Korekta: paszyma



 Poprzedni  👈              👉 Następny    


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty